Zakrztuszenia, zachłyśnięcia i o tym jak sobie radzić w takiej sytuacji

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Dzisiaj będzie trochę strasznie, a mianowicie o zachłyśnięciach/zakrztuszeniach. Jest to sytuacja, która nam zdarzyła się 2 razy w ciągu 8 miesięcy życia Majuchy, pierwszy raz kiedy mała miała z 6 tygodni i zachłysnęła się wodą, wówczas zadziałał u mnie instynkt i na szczęście wszystko dobrze się skończyło, drugi raz około miesiąca temu, kiedy zaczęłam podawać Majsi obiadki z większymi kawałkami, w tym przypadku na szczęście mała poradziła sobie sama. Od tego czasu jestem ekstremalnie przewrażliwiona i powiem Wam szczerze karmienie Majuchy to dla mnie katorga, mordęga i stres większy niż wjazd samochodem do Wrocławia o godzinie 16…

Tak jak wspomniałam boję się bardzo tych zachłyśnięć i postanowiłam delikatnie podszkolić się w pierwszej pomocy, bo jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony :)

A zatem, co należy zrobić, gdy do zakrztuszenia dojdzie?

Po pierwsze nie panikujemy ( łatwiej powiedzieć niż zrobić), ale tylko zimna krew pozwoli nam na efektywne wykonanie kolejnych czynności.

Zaczynamy od tego, że obserwujemy dziecko i jeśli kaszle, nie przerywamy mu, a pozwalamy wykaszleć treść którą się zadławił. Jeśli to nie pomaga bierzemy malucha i kładziemy go sobie na przedramieniu, główką do dołu, tak aby główka dziecka była niżej niż reszta ciała. Warto oprzeć wówczas rękę z dzieckiem na kolanie aby dziecko broń boże nam się nie ześlizgnęło. Następnie uderzamy dziecko między łopatkami nadgarstkiem, pamiętając aby ten ruch wykonywać posuwiście w stronę główki. Jeśli to nie pomoże, to po 5 uderzeniach przewracamy dziecko na plecki i uciskamy środek klatki piersiowej dwoma palcami, ten ruch również wykonujemy 5 razy. Serie uderzeń i ucisków powtarzamy do czasu aż dziecko odkrztusi, lub straci przytomność i nie oddycha. Jeśli tak się stanie należy przystąpić do resuscytacji krążeniowo-oddechowej.

Resuscytację rozpoczynamy od 5 wdechów powietrza w płucka malucha, zaczynamy od tego, że odchylamy główkę dziecka do tyłu, a następnie wykonujemy pierwsze oddechy, ustami należy zakryć zarówno usta jak i nosek dziecka, aby powietrze trafiło faktycznie do płuc. Po wykonaniu pierwszych wdechów należy sprawdzić czy dziecko zaczęło oddychać, jeśli nie przystępujemy do uciskania klatki piersiowej. Uciski wykonujemy dwoma palcami na środku klatki piersiowej, należy wykonać 30 ucisków z częstotliwością 100-120  razy na minutę. Po masażu serca wykonujemy dwa wdechy, a następnie kolejną serię 30 ucisków. Jeśli po minucie resuscytacji dziecko nie zaczyna oddychać samodzielnie dzwonimy po pogotowie  ( ze swojego doświadczenia podpowiem, że lepiej jest dzwonić na 999 niż na 112, ponieważ pod numerem 999 od razu rozmawiamy z ratownikiem medycznym, a pod 112 operator przełącza nas do odpowiedniej jednostki co tylko niepotrzebnie wydłuża czas zgłoszenia).

Kids Me!

Jak już wspomniałam bardzo boję się podawać Majsi produkty inne niż mleko, sok czy zmiksowane obiadki, dlatego długo szukałam jakiegoś gryzaka, który pozwoliłby mi na podawanie jej świeżych owoców czy np warzyw. Odpowiedzią na ten problem okazał się gryzak Kids Me, kiedy tylko zobaczyłam go na stronie dystrybutora wiedziałam, że muszę go mieć, jakoś nie bardzo przemawiały do mnie te wersje podawaczy pokarmu z siatki, z prostego powodu- nie wiedziałam jak to myć, aby mała nie spożywała później ulubionego banana z proszkiem do prania czy płynem do mycia naczyń. Gryzak wykonany jest z miękkiego silikonu, który łatwo dopasowuje się do kształtu buzi dziecka, moja jedyna uwaga to wielkość gryzaka, ja rozumiem, że musi on być odrobinę większy niż smoczek, aby cokolwiek dało się dziecku do niego włożyć, ale niestety na początku Majucha miała problem żeby zmieścić cały gryzaczek w buzi ( po prostu nie można go ładować „po brzegi”). Ponadto jestem zachwycona tym, jak łatwe w użytkowaniu jest to małe cudeńko, oraz tym jak łatwe utrzymać je w czystości. Sam design, oraz kształt rączki/uchwytu jest tak skonstruowany, że moje 7-mio miesięczne dziecko jest w stanie samo obsłużyć się i poczęstować smakołykami :) Ja ze swojej strony polecam. Gryzak dostępny jest np. w Smyku w cenie 27 zł.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

3 comments on “Zakrztuszenia, zachłyśnięcia i o tym jak sobie radzić w takiej sytuacji

  1. Mój synek raz bardzo się zakrztusił abyt dużym kawałkiem jabłka. Bardzo się wystraszyłam, ale szybko zadziałałam. Chwyciłam bo i położyłam opierając o swoje nogi tak że miał główkę w dół i go klepałam po pleckach, jabłko wypadło… ufff ale miałam wtedy stresa.

    1. Bo to jest straszne przeżycie dla każdej matki. Mi do dzisiaj pozostał uraz i bardzo się boję karmienia małej, a jabłek to w ogóle jej nie podaję

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *