Oszalałam!!! NFZ decyduje o mojej ciąży…

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Moja decyzja o prowadzeniu ciąży na NFZ była nieprzemyślana, przypadkowa i absolutnie nic się za nią nie kryło. Dzisiaj mogę jeszcze dodać, że był to najlepszy przypadek  w moim życiu ( przynajmniej ostatnio). Ciążę z Manią prowadziłam w prywatnej przychodni, u lekarza, z którego byłam na prawdę zadowolona, ale gdzie mu tam do mojego obecnego doktorka…

Od dwóch lat mam tę wątpliwą przyjemność i problemy zdrowotne próbuję rozwiązywać za pieniądze państwowe, czyli na tak zwaną kasę chorych. Jest to istny koszmar i męczarnia, ale cóż jaki kraj, taka służba zdrowia i absolutnie nie chcę tu obrazić pracowników, a chętnie obrzuciłabym kupą ministrów i twórców tejże służby. Dlatego nigdy nie przypuszczałabym, że odważe się oddać los mojego nienarodzonego jeszcze dziecka w ręcę tego tworu, ale stało się… Zacznę jednak od początku.

Zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży zachorowałam na zapalenie zatok, czułam się strasznie, tragicznie i ledwo stałam na nogach, na szczęście podejrzewałam , że mój stan może być odmienny ( zażerałam się śledziami, których normalnie do gęby nie wezmę) i zdecydowałam, że nie będę brała zapisanego antybiotyku. Konsekwencją tego było to, że te moje zatoki męczyły mnie ponad dwa tygodnie, kiedy wreszcie wróciłam do pracy juz świadoma tego, że jestem podwójna, mój kierownik powiedział, że on absolutnie nie chce mnie tu widzieć i mam sobie załatwić zwolnienie lekarskie od ginekologa, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, bo jak zmusić lekarza aby wypisał mi zwolnienie w 6 tc. Na szczeście ów kierownik podał mi również namiary na lekarza, który mi takie zwolnienie wystawi i tak trafiłam do mojego doktorka.

Zanim poszłam na pierwszą wizytę postanowiłam poczytać i popytać o tego Pana i oto czego się dowiedziałam:

” Ham i prostak!!!!!”

” Zboczony pedał”

i moje ulubione

” Gdyby ktoś kazał Ci narysować „z głowy” pedofila, to nawet jakbyś go nie widziała to rysunek by pasował” – mój faworyt.

Wszystko to piszę w cudzysłowach, ponieważ są to cytaty i bardzo niesprawiedliwe osądy. Do lekarza szłam z duszą na ramieniu, a z gainetu wyszłam uśmiechnięta i zadowolona. Mój doktorek jest starszym Panem, który nie przebiera w słowach, od progu oznajmił mi, że jestem delikatnie przytyta i mam się nie spaść w ciąży. Hm… może to i hamskie, ale ponieważ prawdziwe pomyślałam, że nie ma się co obrażać. Poza tym, że doktorek nie jest zbyt delikatny jest świetnym lekarzem i znakomicie dba o swoje pacjentki. Ponieważ jest on hipochondrykiem, dla niego każda ciąża jest potencjalnie zagrożona i dzięki temu wizyty mam co dwa tygodnie, na każdej wizycie wykonuje  mi USG i daje skierowania na każde jedno badanie w tym np HIV, który zazwyczaj nie jest refundowany przez NFZ, a dodatkowo miałam je robione w pierwszej ciąży i podejrzewałam, że nic się w tej kwestii nie zmieniło ( tak, głupio i ślepo wierzę w wierność męża ;) ). Doktorek odpowiada na każde moje pytannie, na drugiej wizycie zapisał mi na karcie ciąży swój prywatny nr telefonu, zna imię mojego męża i córki. Była raz taka sytuacja, że mąz z Manią musieli po mnie przyjechać do przychodni, zaprosił więc on całą moją familię do gabinetu, a USG robił mi z Manią ” na kolanach”. No powiedzcie mi który lekarz się tak zachowuje??? Ja takiego jeszcze nie spotkałam!

Jak na razie moja ciąża przebiega bez powikłań, pomijając moje ciążowe wymioty. Nawet przy tych wymiotach mój doktorek okazał się lepszy niż lekarz z pierwszej ciąży. W pierwszej ciąży , gdy wymiotowałm już tak, że ledwo stałam na nogach byłam wysyłana do szitala na kilkudniowe „dokarmienie” kroplówką, mój obecny lekarz zamiast wyrywać mnie z łona rodziny, powiedział, że gdy tylko będę się źle czuła, mam przyjśc do przychodni i on mi taką kroplówkę podepnie. Jak obiecał tak zrobił, co więcej, nawet za te kroplówki nie musiałam płacić! 

Ja oczywiście wiem, że taki lekarz to jeden na milion pewnie, ale fajnie, że są jeszcze tacy ludzie. Pokazuje to, że te nasze pieniące idą ” na coś” i nie wpadają tak bezpowrotnie w czeluść polskiej służby zdrowia. Czy polecam prowadzenie ciąży na NFZ? Nie, ja polecam mojego lekarza, bo wiem z doświadczenia, że państwowe gabinety nie zawsze są tak przychylne pacjentce, warto natomiast sprawdzić dostępne, darmowe opcje, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze odłożyć na maluszka :) Ja uzbierałam już na misia szumisia z funkcją cry sensor, bo przy Mani takiego nie miałam, a teraz mi się marzy :) , marzyy mi się również dostawka Chicco Next2me i myślę, że dzięki moim oszczędnością będę ją miała! 

brzucho

 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

2 comments on “Oszalałam!!! NFZ decyduje o mojej ciąży…

  1. Ja równiez mialam prowadzoną ciąże na NFZ i byłam bardzo zadowolona. Rozumiem, jesli mieszka sie w malym miescie gdzie jest kilku lekarzy na NFZ i kazdy słaby, ale… w duzym miescie wyglada to inaczej. Moj lekarz przyjmowal w 2 przychodniach na NFZ i w 1 prywatnie. Wiec skoro inne pacjentki chodzily do niego prywatnie to dlaczego ja mialaby mu nie zaufac? I mysle ze wcale mnie gorzej nie traktowal tylko zewzgledu na to ze nie zostawialam u niego w gabinecie pieniedzy

    1. Ja jestem zaskoczona poziomem obsługi, bo przychodnia w moim miasteczku do tej pory nie powalała kompetencją. Teraz trochę zmieniałm zdanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *