O mojej prywatnej Zosi-samosi i nauce korzystania z toalety.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Odkąd sięgam pamięcią Mania była ,,może nie do końca grzecznym, ale za to bardzo samodzielnym dzieckiem. Ta jej samodzielność objawiała się we wszystkich aspektach jej życia, bardzo szybko przestała słuchać co do niej mówię, SAMA raczkowała tam, gdzie to sobie SAMA wymyśliła, to ona decydowała co będzie jadła, a co nie i ogólnie już mając rok myślała, że to ona SAMA decyduje o swoim życiu. Ta jej niezależność była troszkę męcząca, aczkolwiek rozkoszna kiedy mała miała kilkanaście miesięcy, niestety z wiekiem nasza panna stawała się coraz bardziej samodzielna i niekoniecznie szło to w takim kierunku jakbyśmy sobie tego życzyli…

Po dziś dzień życie z Maniulką nie jest bajką, ponieważ nasze dziecko ma swoje zdanie na każdy temat i bardzo ciężko namówić ją do zmiany tego zdania, mała jest strasznie samodzielna co niejednokrotnie kończyło się małą awanturą lub histerią ( kiedy coś jej nie wyszło), tak czy siak wolę mieć teoretycznie niegrzeczne, ale ogarnięte życiowo dziecko niż małą ślamazarę, która do wszystkiego woła mamusię gdyż nie potrafi nic zrobić sama.

Pisałam kiedyś na fb, że mamy problem z nocnikowaniem Mani, ponieważ mała nie woła, że potrzebuje skorzystać z nocnika, a po prostu załatwia się sama bez zbędnych świadków tej czynności.. Z jednej strony byłam z niej wówczas bardzo dumna, ale z drugiej był to dla nas problem, ponieważ dziecko, które nie potrafi zakomunikować, że musi iść do toalety, w naszym żłobku jest traktowane jako dziecko, które musi nosić pieluchę. I tak to, Maja przez 7 godzin w żłobku latała w pampersie, a po powrocie do domu załatwiała się na nocnik, co niestety robiło jej małe zamieszanie w tej ślicznej główce i opóźniło ostateczne odstawienie pieluchy. Po długich rozmowach z bardziej doświadczonymi mamami i ciociami w żłobku zdecydowałam, że z naszego domu zniknie nocnik, za to pojawi się w nim nakładka na sedes. A dlaczego? A no dlatego, że z nakładki mała sama nie skorzysta i chcąc nie chcąc będzie musiała powiadomić mnie, że ma potrzebę. Początki były trudne, kilka razy zdarzyło się nam, że Majulka załatwiła swoją potrzebę pod toaletą, ponieważ miała zakodowane, że teraz tam robimy siusiu, ale jeszcze nie do końca przyswoiła informację, że w celu zrobienia tego siusiu trzeba zawołać mamusię …
Na szczęście po kilku dniach mała zaczęła komunikować swoje potrzeby, a pieluszki w naszym domu odeszły do lamusa (marzyło mi się, aby Mania odstawiła pieluchy zanim urodzi się Tosia, bo kupować pampersy dla obu to… można by zbankrutować ;)).

W momencie, w którym postanowiłam zaopatrzyć naszą toaletę w nakładkę, na rynku pojawiła się nowa marka, marka której produkty zawładnęły moim sercem. Jeśli uważnie przyjrzysz się zdjęciom mojego mieszkania, bardzo szybko zauważysz, że króluje w nim kolor szary i biały i w sumie lubię kupować dodatki do domu, a nawet do Majowego pokoju w tym kolorze, nie przemawiają do mnie kolorowe pudełka na zabawki czy nocniki z postaciami z bajek, a to dlatego, że nie komponują mi się z wystrojem mieszkania i biją po oczach swoją pstrokatością.
Marka, o której chcę Ci powiedzieć to najnowsze „dziecko” firmy Maltex sp z o.o. Jest nią Lulu Design.. Ekskluzywna linia produktów do codziennej pielęgnacji dzieci o obłędnym wyglądzie! Czy jest coś bardziej ponadczasowego i eleganckiego niż połączenie bieli i czerni? Zdecydowanie NIE! Gdy dodamy do tego subtelny, aczkolwiek piękny element dekoracyjny w postaci czarnej kokardki, wówczas z pozornie zwykłego nocnika robi się niemalże dekoracyjny element wnętrza.
Aktualnie jesteśmy w trakcie remontu łazienki (pokażę, gdy skończymy :)). Jej ściany są wykończone szarymi płytkami, oraz tam, gdzie tych kafli nie ma pomalowaliśmy je na ciemnoszary kolor o satynowym wykończeniu, do tego dodatki z drewna i białe meble. Czy jesteś sobie w stanie wyobrazić jak w takim wnętrzu wyglądałaby np. czerwona nakładka na sedes? Słabo, prawda? Ja też tak uważam, dlatego postawiłam na białą nakładkę, oraz podnóżek , które idealnie komponują się z wystrojem, a dodatkowo, mimo tego, że są ” na wierzchu” nie rażą w oczy.

A teraz coś więcej o samych produktach. Zacznę od nakładki, pomijając fakt, że jest piękna, jest również bardzo praktyczna. Dzięki specjalnej budowie nie przesuwa się, co gwarantuje dziecku bezpieczeństwo. Została tak skonstruowana, że jest po prostu wygodna dla malucha. Mania odkąd ją mamy po prostu lubi siedzieć na toalecie i ciężko ją z niej ściągnąć :) Piękne wykończenie wyrabia w dziecku poczucie estetyki. Majulka, gdy zobaczyła po raz pierwszy swoją nakładkę, spytała co to ( bo niestety nie wiedziała), a następnie od razu powiedziała, że to dla księżniczki, a że w swoim mniemaniu to ona jest księżniczką to bardzo szybko się zaprzyjaźniły :)

Podnóżek. Równie piękny, równie estetycznie wykonany, ale co ważne dla mnie bardzo solidny i stabilny. Ponadto jest dosyć obszerny, więc dziecko ma swobodę ruchu, a Ty nie musisz stać nad maluchem i pilnować aby nie spadł. Antypoślizgowe gumki gwarantują mi, że Mania nie poślizgnie się podczas mycia rączek, natomiast aplikacja w stópki, zachęca moją córcię do korzystania z podnóżka. Mania zawsze bardzo pilnuje, aby jej nóżki idealnie przykrywały te umieszczone na podnóżku. Sprawia jej to wielką frajdę, a mi bądź co bądź gwarancję, że dziecko nie spadnie, ponieważ owa aplikacja znajduje się idealnie po środku.

Jestem zdania, że nawet zakup takich przedmiotów, jak nocnik powinno być poprzedzone zapoznaniem się z ofertą dostępną na rynku, ponieważ tak łatwo jest zagracić swoje wnętrze. Każdy ma oczywiście swoje preferencje i jeśli Twój maluch kocha Elsę, czy piratów z Nibylandii warto zastanowić się nad zakupem akcesoriów z ulubionym bohaterem, aby zachęcić dziecko do samodzielności. Jeśli jednak dziecku jest wszystko jedno, ja stawiam na design ;)

lulu2 lulu1 lulu

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *