kp

Nie taki diabeł straszny, co się w tej puszce kryje

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

kpJestem mamą dwójki, ale karmiłam na wszystkie trzy sposoby. Nie będę Cię przekonywała do żadnego z nich, natomiast chcę Ci pokazać plusy i minusy każdej z metod. Zanim zaczniesz mnie bojkotować, wiedz, że oczywiście uważam, że mleko matki jest najlepszym sposobem karmienia niemowląt, ale pragnę opowiedzieć Ci o moich doświadczeniach.

Zaczniemy od tego jak można karmić. Jestem przekonana, że już to wiesz, ale są trzy rodzaje karmienia niemowląt: piersią, mieszanie, oraz mlekiem modyfikowanym. O karmieniu mieszanym mówimy wtedy, gdy mama karmi swoje dziecko piersią, ale jest zmuszona dokarmiać je mlekiem modyfikowanym. Powodów takiego zjawiska może być kilka, mama może nie produkować wystarczających ilości mleka, albo dziecko może się nie najadać np przez jakość pokarmu. Nie wierz w to, że matka zawsze produkuje taką ilość mleka jaka jest potrzebna jej maluszkowi, bo zdarzają się dzieci baaardzo duże, z dużym apetytem i zanim Twoje ciało nauczy się ile tego pokarmu potrzeba, aby wykarmić małe, może się okazać, że Twój maluszek po prostu jest głodny. Ja wychodzę z założenia, że nie ma co ideologicznie głodzić dziecka i wolę podać mu raz na jakiś czas mm, niż patrzeć jak mój maluch płacze, ale do tego jeszcze wrócę. A zatem mamy trzy rodzaje karmienia i od Ciebie i tylko od Ciebie zależy to jak będziesz karmiła swojego szkraba! Nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszą matką ponieważ podajesz dziecku mm, nie załamuj się kiedy musisz dokarmić maluszka, nie czuj się lepsza od innych ponieważ karmisz piersią. Są różne powody dla których kobiety nie chcą karmić naturalnie i są różne przesłanki ( w tym medyczne), aby podać dziecku mleko modyfikowane. Najważniejsze jest to, że kochasz swojego malucha i chcesz, aby rósł zdrowy i duży.

No, ale od początku. Na początku była Mania, Mania tak naprawdę nigdy nie była karmiona wyłącznie piersią, obwiniam za to siebie, ale w większej mierze obwiniam za to położne, które zesłał mi los na początku mojego macierzyństwa. Wszystko zaczęło się już w szpitalu. Majcia urodziła się spora, 3 kilo 900 gram i wszyscy wkoło mówili mi, że to duże dziecko i musi jeść, ale nikt mi nie pokazał co mam zrobić, aby jej tego pokarmu dostarczyć. Oczywiście w szpitalu odwiedziła mnie położna laktacyjna, kazał pokazać sobie jak dostawiam dziecko do piersi, pokazałam, ona powiedziała, że OK i sobie poszła. Wszystko trwało 5 minut. W trzeciej dobie życia, Majulka była nie do wytrzymania, ciągle płakała, głównie w nocy i ten jej płacz chyba przeszkadzał położnym ( leżałam na sali naprzeciwko ich dyżurki), ponieważ już mniej więcej po godzinie tego płaczu mojemu dziecku dostarczono pierwszą buteleczkę mleka modyfikowanego. Nikt ze mną nie porozmawiał, nikt nie dał mi żadnych wskazówek, usłyszałam natomiast, że nie jestem wstanie wykarmić własnego dziecka. Ryczałam z bezsilności ale karmiłam ją tym mlekiem, dawając jej również pierś. Wszyscy znajomi mówili mi żebym się nie załamywała, że jak wrócimy do domu to wszystko się unormuje. Wróciliśmy zatem do domu, ja ideologicznie głodziłam dziecko na piersi, aż pojawiła się u nas położna środowiskowa. Nie ukrywam, że bardzo czekałam na jej wizytę ponieważ liczyłam na to, że pomoże mi jakoś w tych moich problemach z laktacją, no i się przeliczyłam. Pierwsze co od niej usłyszałam, to to, że jeśli chcę zagłodzić dziecko, to mam postępować tak dalej. Powiedziała, że ewidentnie nie mam wystarczającej ilości pokarmu i MUSZĘ dokarmiać małą. Byłam załamana, dziecko leciało mi na wadze na łeb, na szyję, a autorytet w dziedzinie karmienia mówi, że jestem złą mamusią, ponieważ nie podaję córeczce mleka z puszki. Co zrobiłam? wygnałam męża z domu, aby takie mleko zakupił i to był początek końca mojego karmienia piersią. Przez trzy miesiące karmiłam Manię mieszanie, ale niestety po tym czasie mój pokarm zaczął zanikać, głównie za sprawą tego, że mała zaczęła przesypiać całe noce, a mi nikt nie powiedział, że powinnam wstawać w nocy i pokarm odciągać, a więc mała rosła, dużo jadła i przesypiała 12 godzin po porcji mleka, a ja, pogodzona z faktem, że karmię dziecko sztucznie cieszyłam się tym, że nikt i nic mnie w nocy nie budzi. Po trzecim miesiącu Maja była karmiona już wyłącznie mm.

Mądrzejsza o doświadczenia pierwszego dziecka, Tosię postanowiłam spróbować karmić wyłącznie piersią. Wiedziałam już co poszło źle, wiedziałam czego się spodziewać, ale absolutnie nie nastawiałam się na to, że tym razem się uda. Ciągle gdzieś tam w tyle głowy siedziało mi przekonanie, że nie jestem w stanie wykarmić swoich piskląt, a ponieważ moja mam, mama trójki dzieci też nie karmiła nas piersią, byłam przekonana, że to jest dziedziczne. Tak czy siak, postanowiłam spróbować. Tosia ma obecnie 2 miesiące i jest karmiona piersią. Ktoś mógłby powiedzieć, że to nie prawda, bo raz, dwa razy w tygodniu podaję jej mleko modyfikowane na noc, ale to tylko dla świętego spokoju. Zdarzają się takie dni gdy mała wisi mi na cycu bez mała bez przerwy i w takie dni wieczorem kiedy szykujemy się już do spania młoda po opróżnieniu mi resztek z jednej piersi, opróżnia mi drugą pierś i nadal chce jeść, ale ta potrzeba jest tak silna, że bije mnie po piersiach, drapie, szczypie i gryzie swoimi bezzębnymi dziąsełkami. To są właśnie takie dni kiedy podaję Tosi mm, nie zamierzam i nigdy nie będę ideologicznie głodzić dziecka, które ewidentnie dalej chce jeść. Usłyszałam niedawno, podczas pobytu w szpitalu żebym w takich momentach „zatykała” ( cytat) dziecko smoczkiem, ale moja mała panna jest na to zbyt mądra, ze smoczka nic nie leci, a ona nie jest głupia i jak coś ma w buzi to to coś powinno dawać „am”. Poza tym smoczek mógłby dla niej nie istnieć więc nie jest rozwiązaniem. Nie czuję się źle z powodu tego, że podaję małej mleko modyfikowane, a jestem z siebie dumna, że udało mi się wskrzesić w sobie tę laktację. A apropos laktacji jestem przekonana, że gdyby nie to, że leżałam z Tosią tak długo w szpitalu o pewnie znowu nic by z tego nie było, bo tym razem również chcieli mi dziecko dokarmiać, ale się postawiłam, powiedziałam, że i tak nie mam nic innego do roboty niż karmienie i choćbym mi mała wisiała na piersi całą dobę to na zdrowie i niech sobie wisi! Udało się i do domu wróciłam z rozhulaną laktacją i piersiami pełnymi mleka.

A teraz przedstawię Ci moje plusy i minusy każdej z metod karmienia.

Karmienie piersią

PLUSY

  • najbardziej naturalne,
  • najlepsze dla dziecka, ponieważ nie ma nic lepszego niż mleczko mamy
  • nie wymaga dodatkowych nakładów jak np.. butelki, sterylizatory, podgrzewacze
  • przydaje się gdy ktoś w domu choruje. Mleko mamy jest znakomitym „lekarstwem” na wszystko, zawiera w sobie przeciwciała które chronią maleństwo
  • karmiąc piersią szybciej wracamy do formy sprzed ciąży ( w moim przypadku już jestem 3 kg lżejsza niż zanim dowiedziałam się, że jestem w dwupaku)
  • ostatnio dowiedziałam się od koleżanki, która miała wycinanego guzka z piersi, że karmienie piersią zapobiega powstawaniu takich zmian
  • kp pozwala na nawiązanie niesamowitej więzi między matką a dzieckiem
  • jest wygodne, zawsze możesz nakarmić dziecko
  • i na koniec. Jest ekonomiczne, nie kosztuje Cię ani grosza, a np. przy Mani samo mleko kosztowało nas 200 zł miesięcznie, są to pieniądze, które można przeznaczyć na inny cel

MINUSY

  • na początku potrafi być bardzo bolesne, krwawiące brodawki, obrzmiałe piersi to niestety standard początku przygody z kp
  • musisz bardzo uważać na to co jesz, ponieważ nie wszystko będzie odpowiedni dla Twojego malucha. Tosia ma skazę białkową i niestety ja jestem zmuszona ograniczać nabiał do minimum :(
  • jeśli nie odciągniesz sobie mleka „ na później” jesteś przywiązana do dziecka
  • Twoje dziecko podobnie do mojego może być cyckocholikiem i wisieć Ci na piersi niemalże bez przerwy. Nie przeraża Cię to? Pogadamy po kilku tygodniach wstawanie co godzinę w nocy
  • nie masz wyjścia i nie zmusisz męża aby ten wstał do dziecka w nocy. On go nie nakarmi…
  • Po kilku miesiącach, czy latach kamienia Twoje piersi nie będą już nigdy wyglądały tak jak kiedyś
  • musisz przygotować się na to, że pokarm z piersi najnormalniej w świecie wycieka, co jest nieprzyjemne i brudzi bieliznę. Możesz stosować wkładki, ale np. ja mam tak wrażliwą skórę, że mnie podrażniają. Więc albo brudna bielizna, albo podrażniona skóra.
  • I na koniec. Początki karmienia zazwyczaj są trudne ( szczególnie przy pierwszym dziecku) bolą plecy, bolą sutki, pokarmu nie ma tyle ile powinno być. To wszystko potrafi być bardzo frustrujące i może doprowadzić do depresji. Ja pierwsze dni po obu porodach siedziałam i ryczałam, z bólu, z niemożności wykarmienia dziecka, z braku sił i snu.

Karmienie mieszane:

PLUSY

  • wszystko to co pisałam o karmieniu piersią10629539_821646717856168_5674133503770135905_o-11.jpg
  • dziecko dokarmione mlekiem modyfikowanym je rzadziej, więc Ty masz więcej czasu dla siebie, oraz na regenerację sił.
  • Jeśli z jakiegoś powodu raz na jakiś czas nie będzie Cię przy dziecku, kto inny może mu podać mleczko z puszki i nie stanie się mu z tego powodu żadna większa krzywda

MINUSY

  • wszystko to co pisałam o kp
  • niestety istnieje ryzyko, że Twoje dziecko odrzuci pierś. Picie z butelki jest dla malucha o wiele łatwiejsze, nie trzeba się męczyć a jedzenie płynie praktycznie samo.
  • Wiele dzieci miewa problemy z brzuszkiem po mleku modyfikowanym. Mogą pojawić się zaparcia, kolki, biegunki, skaza białkowa, nietolerancja laktozy.
  • Jeśli nie będziesz regularnie dostawiała dziecka do piersi i odciągała pokarmu, może się okazać, że zaczyna on zanikać i wtedy Twoja przygoda z karmieniem piersią może skończyć się szybciej niż planowałaś.
  • Za mleko modyfikowane niestety trzeba będzie zapłacić

Karmienie mlekiem modyfikowanym

PLUSY

  • nie ma co porównywać składu mleka modyfikowanego do mleka mamy, natomiast obecnie firmy produkujące mleczka stają na rzęsach aby były ona jak najlepsze, więc masz świadomość, że Twój maluch mimo wszystko otrzymuje potrzebne mu białka i witaminy i inne substancje
  • nie jesteś przywiązana do dziecka, tak naprawdę może je nakarmić każdy
  • karmienie malucha trwa 10 minut zamiast pół godziny i karmisz nie częściej niż co 3 godziny a nie co 60 minut. Jesteś zatem bardziej wyspana i wypoczęta, masz więcej energii
  • karmiąc malucha możesz usiąść wygodnie, trzymać go tak jak Ci wygodnie, ponieważ butelka w odróżnieniu od piersi jest mobilna, nie musisz przejmować się bólem pleców, ramion, rąk..
  • nie bolą Cię sutki!
  • Odpadają Ci wydatki takie jak wkładki laktacyjne, staniki do karmienia, bluzki dla karmiących, w sumie nie zastanawiasz się w co się ubierzesz. Ja ostatnio pojechałam do teściowej w „zwykłej „ sukience i aby nakarmić małą musiałam się rozebrać do połowy. Niestety wychodząc z domu nie pomyślałam :(
  • maluch szybciuko uczy się samodzielności, nasza Mania już w wieku 4 miesięcy, oczywiście pod naszym nadzorem, sama trzymała butelkę i z niej piła
  • mimo tego co wszędzie można przeczytać TY też nawiązujesz więź ze swoim dzieckiem, przecież je tulisz, całujesz, kochasz!
  • jest tyle fajnych, desigerskich butelek, że możesz zdawać szyku na spacerze ;)

MINUSY

  • mimo że na rynku dostępnych jest wiele rodzajów, wręcz świetnych mlek, żadne nie zastąpi mleka mamy
  • u dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym częściej możemy zaobserwować takie zjawiska jak skaza białkowa, czy alergie pokarmowe
  • dzieci karmione butelką częściej są nękane przez kolki
  • zanim trafisz na właściwe dla Twojego maluszka może się okazać, że wydasz majątek, a dodatkowo, nieodpowiednie mleczko może spowodować zaparcia, biegunki, wymioty i bóle brzuszka
  • musisz bawić się w to wyparzanie butelek, więc czy Ci się to podoba, czy nie będziesz musiała zaopatrzyć się w te wszystkie sterylizatory i podgrzewacze. No i butelki oczywiście.
  • Za mleko i akcesoria będziesz musiała słono zapłacić, bo niestety, biznes dziecięcy to złoty biznes, firmy wiedzą, że rodzic i tak kupi, więc i ceny są wysokie :(

Nie ma złego karmienia dziecka, pamiętaj, najważniejsze jest to, że dziecko kochasz i chcesz aby nie chodziło głodne. Każda metoda karmienia ma swoje plusy i minusy, to od Ciebie i tylko od Ciebie zależy jak będziesz karmiła swoje dziecko i nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś złą matką bo nie karmisz piersią!

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *