Zmora na głowie

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Jeśli czytasz mojego bloga zapewne jesteś mamą, lub mamą zostaniesz, istnieje również prawdopodobieństwo, że dopiero planujesz macierzyństwo, ale ta wiedza również może Ci się przydać ;)

Dzisiaj będzie o włosach. Jeśli byłaś w ciąży to zapewne wiesz, że takich włosów jak w tym okresie nie będziesz miała już nigdy w życiu. Są gęste, rosną jak szalone, błyszczą się i wyglądają po prostu świetnie. A to wszystko za sprawą hormonów, a konkretnie estrogenu. To estrogen sprawia, że włosy w ciąży nie przechodzą w fazę katagenu, a więc i przestają wypadać, a że ogólnie w ciąży promieniejemy i piękniejemy, to dlaczego i włosom ma się to nie udzielić ?

Zacznę od krótkiego wykładu na temat tego jak rosną włosy. Na cykl wzrostu włosa składają się 3 fazy: anagen, katagen, oraz telogen. Anagen jest pierwszą fazą wzrostu włosa, trwa bardzo długo, bo w skrajnych przypadkach nawet do 7 lat. W tym czasie włos wyrasta z mieszka włosowego, rośnie i zwiększa swoją objętość. W tej fazie wzrostu znajduje się około 80-85% wszystkich naszych włosów. Następnie włos przechodzi w fazę katagenu, jest to faza przejściowa i znajduje się w niej około 1-3% wszystkich naszych włosów. W tym momencie ukrwienie brodawki maleję, a sama mieszka włosowa przesuwa się w stronę naskórka, zostaje zatrzymana pigmentacja włosa, a to wszystko trwa od 2 do 14 dni. Właśnie w ciąży za sprawą estrogenu włosy nie wchodzą w tę fazę więc nie przygotowują się do wypadnięcia, w związku z tym możemy cieszyć się bujną czupryną :) Ostatnia faza wzrostu to telogen, trwa on od 2-4 miesięcy i jest to ten moment kiedy włos  znajduje się zaraz przy ujściu gruczołu łojowego i po prostu wypada, podczas czesania, mycia, lub samoistnie.

Niestety nie jest nam dane cieszyć się pięknymi pociążowymi włosami zawsze. Po około 2-3 miesiącach od porodu zauważysz, że Twoje włosy zaczynają lecieć Ci z głowy, jest to wynikiem niższego stężenia estrogenu w organizmie, włosy zaczynają masowo przechodzić w fazę katagenu a następnie telogenu i wypadają. W ten sposób możesz stracić nawet 30% objętości swoich włosów w stosunku do tego czym cieszyłaś się jeszcze kilka miesięcy wcześniej.

Czy zatem możemy zrobić COŚ aby te nasze włosy wyglądały mimo wszystko dobrze?

Możemy spróbować!

Sprzedam Ci kilka moich patentów, które chyba nawet działąją bo po ciąży z Manią nie zauważyłam jakiejś włosowej masakry a i teraz nie widzę aby coś ekstremalnie strasznego działo mi się na głowie.

na początek pragnę zauważyć, że z biologią nie wygrasz, więc nie da się tak całkowicie powstrzymać wypadania włosów, ale warto spróbować zminimalizować straty ;)

- zaraz po porodzie podcięłam włosy i to tak całkiem sporo, nie pozostawiłam sobie ani jednej rozdwojonej końcówki, aby te moje włosy były w jak najlepszej formie, abym podczas czesania nie wyszarpywała ich sobie więcej niż to konieczne, oraz aby nie wypadały pod swoim ciężarem własnym.

- nie farbuję włosów, nie prostuję, kręcę raz na ruski rok i nie chodzę spać z mokrymi włosami. A to wszystko po to aby ich nie osłabiać i dodatkowo nie wysuszać.

- ponieważ mam dość długie włosy, zawsze śpię w warkoczu, ponieważ „szuranie” włosami po poduszce całą noc na pewno im nie służy

- używam olejków do włosów przed każdym czesaniem, aby nie niszczyć struktury włosa, obecnie są to olejek z pszenicy i olejek arganowy

- staram się nie używać cienkich gumek do ściągania włosów, stawiam na spinki oraz frotki, które ich nie łamią

nivea2- postawiłam na kosmetyki mocno odżywiające włosy i tutaj chcę Ci się pochwalić moim odkryciem. Do niedawna sięgałam jedynie po kosmetyki do włosów z apteki, do czasu, aż pojawił się ON, mleczny szampon NIVEA. Szampon jest rewelacyjny, znakomicie odżywia i regeneruje włosy i ich nie obciąża, jak często ma to miejsce przy innych tego typu produktach. Zawiera proteiny mleka, które nawilżają, oraz regenerują włosy. Proteiny mają takie właściwości, że potrafią uzupełniać ubytki w strukturze włosa, przez co staje się on gładszy w dotyku i ogólnie zdrowszy. Proteiny mleka są coraz bardziej cenione w kosmetykach ze względu na to, że zawierają NNKT ( nie nasycone kwasy tłuszczowe), oraz witaminy ADE ( to te rozpuszczalne w tłuszczach) ) i B1 B2 B6 B12 PP i C ( rozpuszczalne w wodzie), ponadto dzięki temu, że wykazują stwierdzone działanie przeciwzapalne i łagodzące znakomicie wpływają na skórę naszej głowy i są zalecane gdy zmagamy się z łuszczycą lub łupieżem. Co jeszcze wyróżnia szampon mleczny NIVEA? Zawartość substancji o tajemniczej nazwie Eucerit®. Eucerit® jest to mieszanina alkoholi lanolinowych, działających jak emolient, lanolina tworzy na skórze głowy, oraz włosach warstwę okluzyjną zapobiegając w ten sposób utracie wody. Eucerit® w kosmetykach ma za zadanie odbudowanie warstwy lipidowej, ma również możliwość wnikania do warstwy rogowej skóry, więc działa dłużej. Mimo tego, że szampon zawiera takie substancje jak chlorek sodu, czy SLES które mogą wysuszać skórę i ją podrażniać, to w połączeniu z wyżej wspomnianym alkoholem lanolinowym jest bardzo dobrze tolerowany nawet przy tak wrażliwej skórze głowy jak moja czy męża. Mnie uczula co drugi produkt z drogerii, męża podrażnia co trzeci, a mleczny szampon podpasował nam obojgu :) Jak szaleć , to szaleć i razem z szamponem nivea1 zaaplikowałam swoim włosom również mleczną odżywkę do włosów, tę do spłukiwania jak i tę w sprayu. I o ile odżywka do spłukiwania mnie zachwyciła, o tyle gorzej wygląda to z tą odżywką w sprayu, ale to tylko dlatego, że mam włosy cienkie w przekroju i one tego typu pielęgnacji nie lubią, szybko się przetłuszczają, oklapują i wyglądają po prostu mało estetycznie. Natomiast mój mąż, posiadacz długich włosów i bujnej czupryny, właśnie tę odżywkę sobie chwali najbardziej. Twierdzi on, że po jej zastosowaniu bezproblemowo rozczesuje swoje loki, a włosy przez cały dzień są gładkie i miłe w dotyku. Tak czy inaczej oboje jesteśmy zachwyceni, każdy czym innym, ale to mało ważne. Szampon kochamy, ja uwielbiam swoje włosy po odżywce do spłukiwania, za ich miękkość, za to jak się układają, za to, że wydaje się jakby ich było więcej i za to że się nie plączą, a mąż z lubością psika sobie co rano na włosy mleczną odżywką z rozpylaczem i też jest zachwycony. Nivea Hairmilk to zdecydowanie produkty, które pozostaną z nami na dłużej, tym bardziej, że kosztują grosze i można je kupić w każdym Rossmannie :)

nivea

Ale wracając do włosów po ciąży. Ciesz się nimi ile możesz, ponieważ tak jak pisałam wcześniej, poza tymi miesiącami stanu błogosławionego, prawdopodobnie już nigdy nie będą tak piękne. Pogódź się z tym, że trochę ich stracisz, z biologią nie wygrasz choćby nie wiem co, ale walcz o to aby te straty maksymalnie zminimalizować :)

Wyniki konkursów

Ponieważ Pani Natalia nie zgłosiła się po wygraną książkę, książka wędruje do Sylwii Orzechowskiej

Zestaw produktów dla przyszłej mamy trafi do Kasi Pel

Dziewczyny gratuluję i czekam 3 dni na dane do wysyłki

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

One thought on “Zmora na głowie

  1. O tak… Piękne miałam włosy w ciąży, a trzymały się dość długo, bo prawie rok po porodzie. Teraz jednak zaczynają się sypać jak szalone. I chociaż ja też nie obciążam ich i nie narażam na straty, w wyborze odpowiedniego szamponu jestem zielona. Teraz spróbuję Nivea:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *